ŚRODA, CZERWIEC 29, 2005
Polskość moja

Pośród łódzkich wzgórz odkrywam to o czym do tej pory ledwie czytałem - jak historię obcego kraju - ślady polskości, pejzaże dawnych powstań, życia jakby z "Chłopów" przeniesione.
I to wszystko inne o czym czytałem, uczyłem się - ale - czego nie było, bo być nie mogło w duszy mnie, który wychował się pośród niemieckiej architektury, urbanistyki, kompozycji pejzażu - który znał odległą przeszłość znaczoną gotycką cegłą katedry wrocławskiej, szachulcowym rysunkiem kościoła w Miliczu, niezrozumaiałym lecz budzącym dziwny podziw napisem na starym nagrobku. To było- moje, choć nasiąkalem "zdalnie", jak każdy z nas na Dolnym Śląsku - polskością "bez pokrycia" - dziwiłem się jadąc do centralnej Polski, dziś wiem że- do Polski właśnie - mijanym krajobrazom, ludziom, powietrzu. Mieszkając na Dolnym Śląsku - dziś to WIEM jest się bardziej polskojęzycznym dolnoślązakiem niż Polakiem, przynajmniej dotyczy to jak sądzę mojego pokolenia. Być może następne- wtopione jeszcze bardziej w tamten dolnośląski pejzaż, zwolna urzeczywistnią polskość dolnośląską, wplecioną, wczepioną w tamtą ziemię i powietrze bardziej niż dzisiejsza moja polska tożsamość. Ją właśnie, tożsamość Polaka - znajduję TUTAJ, wokół Łodzi, gdzie daty z początku wieku znajdowane na cmenatrzykach wiejskich opatrzone są polskimi napisami. Obcy ale dopiero teraz "wyuczona" i "wyczytana" polskość zaczyna otrzymywać z zewnątrz prawdziwe sygnały polskości. Nie wystarczyły daty, fakty, literatura i piękny język ktory przecież tak lubię i lubuję się w jego nadużywaniu kwiecistem - trzeba jeszcze nieuchwytnego ogółu pejzażu, drzew, mowy, powietrza tutejszego - abym zaczynal lepiej znajdować to na skraju czego, przez szkołę, przeszłość rodziców i ich rodzin, przez moje przecież korzenie - stałem i o czym mówiłem - ale w czym nie byłem, a na pewno nie tak mocno.Zdumiewające odkryć że jakbym był dzieckiem Polaków wychowanym w pełnej znajomości języka , teraźniejszości i historii własnego kraju - a dopiero dziś przyjechał do ojczyzny przodków. Tak, dziś to wiem na pewno - jestem nieodwracalnie polskim Dolnoślązakiem, który odkrywa największą część swojego "ja" - Polskość. O wynikach tego przejmującego procesu - może jeszcze napiszę kiedyś... :-)
Gdzie znajdę jeszcze podobny betonowy dowód wiary i prośbę tak właśnie do Najwyższego kierowaną?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz